Pozytywność z kapustą – Katarzyna Perka

Trochę się u mnie pokiełbasiło ostatnio w życiu osobistym. Kulinarnie mówi się o takiej sytuacji groch z kapustą. U mnie powstał z tego felieton z kapustą. Taki życiowy miks zdarzeń i wrażeń. Zapraszam 😊.

Kapusta

Stoję w kuchni, nad garnkiem i uśmiech błąka się po mojej twarzy. Pierwszy raz od ponad tygodnia mam siłę coś ugotować. Dociera do mnie jakie to jest szczęście – móc to robić. Nie dlatego, że lubię, ale dlatego, że mogę. Czuję ogromną wdzięczność. Ostatni tydzień mojego życia – w związku z tym, że mój test na covid był (jak ja) pozytywny, przypominał bardziej wegetację, niż życie. Totalny brak sił i okropne osłabienie, praktycznie wyłączyły mnie z życia i cała się skupiłam na przeżyciu. Nie byłam w gronie osób bezobjawowych. Jednak cieszyłam się, tym, czym mogłam: że jestem w domu, wśród bliskich, że się wspieramy, że ma nam kto pomóc w zorganizowaniu życia w zamknięciu, że oddychamy miarowo, że każdy dzień zbliża nas do zdrowia. Duża lekcja pokory i cierpliwości za mną. Był stres, niepokój, lęk, były chwile trudne. A teraz stoję, jeszcze słaba, ale już uśmiechnięta, nad garnkiem z kapustą i myślę ciepło o sąsiedzie z działki, który mi tą kapuścianą głowę podarował. Kapusta dzielnie zniosła długi okres porzucenia jej na balkonie i teraz ładnie pachnie w moim garnku. Pomyśleć, że latem, kiedy spacerowałam wśród pól, mijałam ją malutką – dziś zapewni ona obiad naszej rodzinie. Dziękuję Panie Sąsiedzie za tę kapustę. Ka jak kapusta, Ka jak Katarzyna…

Katarzyna 

Jestem Katarzyna. Kiedy byłam mała, mówiłam o sobie „Kaka” zamiast Kasia. Tak było prościej. I według mnie, kilkulatki, ładniej. Dziś zdecydowanie faworyzuję Kasię – prywatnie i Katarzynę – służbowo. Lubię też Katelbinkę, ale tak mówi do mnie tylko Mama i to najczęściej w dniu urodzin. Kaśka, Kasica, Kacha – wiele form dość popularnego imienia – w szkole podstawowej było nas, Kasiek, w klasie chyba 4, a w szkole średniej nawet 5. To już, moim zdaniem, duża próba badawcza, która pozwala mi twierdzić, że osoby noszące to imię są niezwykle inteligentne, szczere, pracowite, wiedzą, czego chcą, często są idealistkami, posiadają zadatki na oddaną żonę, kochającą matkę i perfekcyjną gospodynię (choć nie każda Kasia o tym właśnie marzy). Czasami są skromne 😉. Powszechnie wiadomo, że wszystkie „Kaśki to fajne dziewczyny” i wesoło podchodzą do życia. Przemilczę, że wielki internetowy słownik imion wspomina coś o Katarzynie w kontekście choleryczki i dumnej damy. Widocznie autor tej opinii nie znał zbyt wielu moich imienniczek. Nie to, co ja. Poznałam w swoim życiu mnóstwo Kasiek i żadna nie trafiła na „czarną listę”. Co prawda była kiedyś jedna kandydatka, ale nawet ona okazała się finalnie dobrodziejką. 

Dziś małe dziewczynki chyba częściej otrzymują imię Dżesika i już nie jest tak, że 1/6 klasy to „Kasia”, ale warto zauważyć, że to imię nadal nosi ponad 600 tysięcy Polek w różnym wieku i jest to jedno z trzech najczęściej spotykanych imion po Annie i Marii. Poza tym nowoczesna Dżesika nie załatwi koledze dobrej żony, a Święta Katarzyna już takie moce podobno ma – jest to patronka cnotliwych kawalerów, którzy pragną poznać pannę i w przyszłości wejść w szczęśliwy związek małżeński.

Dlaczego ja dziś o tych Kasiach? A dlatego, że zbliżają się imieniny Katarzyny. Chcę więc skorzystać z okazji i życzyć wszystkim swoim Imienniczkom: zdrowia, zdrowia, zdrowia, siły do ugotowania kapusty, chęci do realizacji swoich marzeń i pogody ducha, służącej rozświetlaniu przestrzeni wokół Was. Dziewczyny, pamiętajmy w tych ciężkich czasach o mocy naszego uśmiechu i nieśmy go swoim bliskim, przyjaciołom, sąsiadom, współpracownikom i zupełnie obcym ludziom. Jest nas, Katarzynek, obecnie około 609 363, więc jeśli jedna uśmiechnięta Kaśka, przekaże pozytywne wibracje następnym osobom, a one kolejnym, to wtedy jest szansa, że nasz optymizm – efektem domina – dotknie drugiego końca globu. 

Idealistyczne? No, a jak – w końcu jestem Kasia i serwuję Wam dziś pozytywność z kapustą 😊.

Udostępnij: