Moja Ameryka – Katarzyna Perka

Witaj,

dawno nie pisałam do Ciebie, a wiem jak bardzo lubisz dostawać listy. Przepraszam. To przez ten ciągły pośpiech, dużo spraw na głowie, wiesz jak jest. Postaram się poprawić.

Co u mnie? Niby nic nadzwyczajnego, praca, dom, oczekiwanie na urlop, choć w tym roku zupełnie inaczej do niego podchodzę. Takie zwykłe życie: tu zmoknę, tam się uśmiechnę, kiedy indziej znów zdenerwuję lub zmartwię. Albo mocno zachwycę. Ostatnio udało mi się właśnie tak zachwycić. Czym? A posłuchaj.

Kupiłam nową książkę. Mój wybór wynikał z faktu, że czytałam już inne prace tej samej autorki i uważam, że pisze w ciekawy sposób. Lubię to, co wychodzi spod jej pióra i lubię to, że zawsze mnie czymś pozytywnym zaskoczy. Teraz też nie zawiodła – dzięki niej odkryłam dwa krótkie słowa, po przeczytaniu których poczułam rozbawienie i pozytywny impuls – ujrzałam nowy ląd! Jestem pewna, że dokładnie ten sam impuls czuł Krzysztof Kolumb, odkrywając Amerykę. Płynąc na fali uniesienia, postanowiłam nieco zagłębić się w temat, który mnie zaintrygował. W ten sposób otworzyłam drzwi do tajemniczego świata wabi sabi. I choć nadal to określenie kojarzy mi się z wasabi, a z kolei wasabi z pysznym sushi, to jestem pod wrażeniem filozofii ukrytej pod tymi dwoma słowami – wabi sabi. (Swoją drogą sushi też odkryłam stosunkowo niedawno i uważam, że to błąd – zmarnowałam tyle czasu!).

Pod tym nowym dla mnie określeniem, złożonym z zaledwie 8 liter, kryje się wiele mądrości. Ponieważ dowiedziałam się już troszkę na ten temat, mogę Ci zdradzić, że wabi to synonim prostoty i życia w zgodzie z naturą, natomiast sabi to zgoda na przemijanie, upływ czasu, a także zachwyt niedoskonałościami, jakie przynosi życie. To umiejętność koncentrowania się na tym, co nas otacza, światopogląd i sposób odczuwania oparty na harmonii i prawdziwości tego, co proste i skromne. Kiedy dowiedziałam się, że coś takiego istnieje, myszkowałam w internecie w poszukiwaniu większej ilości informacji. Dowiedziałam się miedzy innymi, że korzenie wabi sabi wywodzą się z Japonii i są związane z rytuałem parzenia herbaty i że aktualnie to pojęcie ma związek ze sposobem charakterystycznego projektowania wnętrz, ale też ze sposobem organizacji swojego życia, w harmonii i pełnego spokoju wewnętrznego. Przejrzałam wiele fotografii poświęconych nurtowi wabi sabi, od przedmiotów użytkowych, przez piękne kamienie, do gustownie urządzonych pomieszczeń. Urzekło mnie widoczne na nich surowe piękno i mądrość płynąca z doświadczenia. Zachwyt tym, co już posiada swoją historię, bardzo mi przypasował. Od dawna czułam przez skórę, że każdy z nas ma swoją historię i dlatego należy się nami zachwycić. Tobą, nim, nią, mną. Koleżanka, z którą podzieliłam się swoim spostrzeżeniem, parsknęła śmiechem. Zastanawiasz się pewnie co ją tak rozbawiło? Chodzi o to, że często rozmawiałyśmy o tym jak wpływa nas mijający czas, niekiedy marudzimy sobie po babsku z tego powodu, a tu nagle wabi sabi – zachwyt tym, co stare. Przecież to my 😊. Opowiedziałam jej z grubsza o tym, że piękno w filozofii wabi sabi pojawia się wraz z bieżącym zużyciem materii. Dlatego można je spotkać w starym drzewie rosnącym przy drodze, w spłowiałych włosach przyjaciela, w desce skrzypiącej pod stopą przy codziennym wstawaniu z łóżka. Magia chwili. Ulotne, tajemnicze sekwencje zdarzeń, dźwięków, obrazów. Piękna sprawa. 

Czy Ty to dostrzegasz? Czy umiem Ci o tym opowiedzieć? Czuję, że to jest dobre. Dobre dla ducha, dla ciała, dla Ciebie i mnie. Mam wrażenie, że mówiąc wabi sabi podążam myślami tam, gdzie jest spokojnie i akceptująco. A chyba tego nam potrzeba, zwłaszcza ostatnio: umiejętnej sztuki doceniania tego, co mamy, radości z codziennych drobnych spraw, przewartościowania swojego życia, wybrania tego, co jest dla nas najważniejsze i poświęcenie temu uwagi, siły, czasu, starań. Nie mam pewności czy podzielisz mój zachwyt. Ale też nie o to mi chodzi. Po prostu nie umiałam schować tej „swojej Ameryki” dla siebie i chciałam się nią z Tobą podzielić.

Kiedyś pisałam Ci, że uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Także teraz wierzę, że wabi sabi nie bez kozery wpadło mi w oko. Jeszcze nie wiem dlaczego i po co, ale myślę, że za jakiś czas to zrozumiem. 

Na koniec bardzo serdecznie Cię pozdrawiam. Życzę Ci dużo zdrowia, energii i oczu otwartych na to co nowe w Twoim otoczeniu. Nie przegap swojej Ameryki! A kiedy ją odkryjesz, napisz do mnie, proszę. 

Moc uścisków,

Kasia

Udostępnij: